Spotkanie z Papieżem Benedyktem XVI

Spotkanie z Papieżem Benedyktem XVI w Stara Boleslav

 

 

    Jeszcze trwała noc, gdy 28 września 2009 grupa pielgrzymów ze Szklarskiej Poręby zebrała się na przystanku autobusowym, wyruszaliśmy do Starej Boleslav, miasta w Czechach odległego o 90 km, aby uczestniczyć w liturgii, w spotkaniu z Papieżem Benedyktem XVI.
 
 

    Papież Benedykt XVI przybył z wizytą do naszych sąsiadów na trzy dni : 26 września było spotkanie i modlitwa w w Pradze, 27 września w Brnie a 28 września w Stara Boleslav.

    28 września jest szczególnym dniem, gdyż jest to dzień patrona Czech, św. Wacława. Miejsce spotkania z Papieżem Benedyktem również jest nieprzypadkowe. To w Starej Boleslav św. Wacław został zamordowany przed drzwiami do kościoła, z rozkazu swego brata Bolesława.
Wacław, książę z rodu Przemyślidów, panował w latach 925 – 935. W tle jego zabójstwa był spór o chrześcijańską koncepcję organizacji czeskiej państwowości, prezentowaną przez przyszłego świętego, którą Bolesław odrzucał. Czas pokazał, że to jednak Wacław, który wydawał się pokonanym okazał się zwycięzcą – korona, którą wkładali na skronie Bolesław i jego następcy, nosiła bowiem imię Wacława.

    To św. Ludmiła, wprowadziła Wacława w wiarę w Chrystusa. To ona zaszczepiła swojemu wnukowi chrześcijaństwo. Z tym rodem związana była Dąbrówka – żona naszego Mieszka I, była córką Bolesława, a wraz z nią w roku 965 chrześcijaństwo wkroczyło do Polski. Odległe czasy, ale jakże brzemienne w naszą dzisiejszą wiarę. Czesi swoją wiarę zagubili w powodzi dziejów. Szacuje się, że tylko 30% spośród nich jest katolikami.

    Na spotkanie z Papieżem jedzie autokarem grupa 58 pielgrzymów pod opieką kleryka Norberta. Jest kilku ministrantów, są osoby zakonne, trochę młodzieży i trochę bardziej dojrzałej młodzieży. Podróż mija nam przyjemnie na wspólnej modlitwie i wspólnym śpiewaniu. W oparach mgły wjeżdżamy do miasta, autokar za autokarem, mundurowi sprawnie kierują ruchem. Na miejsce spotkania z Benedyktem XVI, trzeba maszerować. Idziemy w chłodnym rześkim poranku, szeroka ławą, mieszają się języki: czeski, polski, słowacki, niemiecki. Nad nami krąży helikopter. Przez mgłę przebija się wielkie czerwone wschodzące słońce. Dodaje uroku i nadziei, że będzie cieplej. Zza zakrętu wyłania się w oddali, w szacie z mgieł Bazylika, kościół przed którym zginął św. Wacław i w którym są jego szczątki. Docieramy na błonia Starej Boleslav, W oddali widać przygotowany ołtarz, duży, jasny, skromny, na placu są wieże z metalowych konstrukcji do nagłośnienia, dla kamerzystów i są na szczęście wielkie ekrany. Mamy miejscówki w sektorze A6, dość odległe miejsce od ołtarza. Nasza młodzież i osoby duchowne mają bliższy sektor – C1. Pocieszamy się, że to co będzie do oglądania, zobaczymy na ekranach.

 

    Każdy uczestnik spotkania otrzymał na miejscu książeczkę w języku czeskim z opisanym przebiegiem mszy, tekstami modlitw, objaśnieniami i nutami. Pomogła ona w przeżywaniu mszy prowadzonej po czesku i po łacinie. Okazało się, że język nie jest przeszkodą w modlitwie.

    Na ekranach obserwujemy Papieża w Bazylice Św. Wacława w Starej Boleslav. Widzimy jak wychodzi z Bazyliki, wsiada do papamobile, przejeżdża przez miasto. Nagle w tłumie poruszenie, jedzie, tam, jest w oddali, widać papamobile. Zniknął w powodzi głów. I ogromna niespodzianka – zbliża się do nas, papamobile skręcił w jedną z alejek pomiędzy sektorami, w naszą, przejeżdża obok nas, sekunda spojrzenia w głębokie mądre, brązowe oczy, sekunda która zostanie na całe życie.

 

 

 

 

 

    Gdy Papież stanął przy ołtarzu, na błoniach zaległa cisza., absolutna cisza, aż niewiarygodne, że 50 tysięcy ludzi może tak milczeć i czekać na pierwsze słowa.
A gdy zabrzmiały, w odpowiedzi rozległy się entuzjastyczne okrzyki powitania.
Wierni zgromadzeni na placu wspólnie się modlili, śpiewali, słuchali włoskich słów papieża tłumaczonych na czeski, słuchali łacińskich modlitw, skupieni byli w modlitwie. Pięknie śpiewał czeski chór młodych ludzi, cała msza była apelem do młodych ludzi,

    Papież pytał młodych Czechów „ Czy w dzisiejszych czasach świętość jest jeszcze aktualna? Czy jest raczej tematem mało pociągającym i ważnym? Czy nie szuka się dziś bardziej sukcesu i chwały ludzi? Ale ile trwa i ile kosztuje sukces ziemski? Wiek miniony – mówił papież- a wasza ziemia jest tego świadkiem- widział upadek wielu mocarzy, którzy, jak się wydawało , wznieśli się na szczyty niemal nieosiągalne. Nagle zostali pozbawieni swej władzy. Ten, kto zaprzeczył i nadal zaprzecza istnieniu Boga i w efekcie nie szanuje człowieka, wydaje się mieć życie łatwiejsze i osiągać sukces materialny, Wystarczy jednak zdrapać powierzchnię, aby stwierdzić , że w osobach tych jest smutek i niezadowolenie."

    Papież nawoływał młodych Czechów do przyjęcia Bożego planu do ich życia, do zawierania małżeństw i stworzenia świętej rodziny. Mówił, że bez wiary i bez Chrystusa nie ma przyszłości, że rodzina chrześcijańska jest ostoją. Benedykt XVI unikał wdawania się w doktrynalne detale i mówił o Bogu tak jak opowiada się o nim ludziom, którzy nigdy nie zetknęli się z katechezą. Cytując św. Augustyna wskazywał, że „serce każdej osoby jest niespokojne, dopóki nie znajdzie tego czego szuka naprawdę". Tylko Chrystus jest zadowalającą odpowiedzią.

    Przemówił do Czechów po Czesku, do Słowaków w ich języku, entuzjastycznie przyjęli niemieckie słowa wierni z Niemiec. Również mówił Papież do nas Polaków, po polsku: „ Słowa pozdrowienia kieruję do obecnych tu Polaków, szczególnie do młodych, którzy towarzyszą braciom Czechom w duchu żywej przyjaźni. Wspierajcie się wzajemnie radosnym świadectwem wiary, abyście wzrastali w miłości Chrystusa i w mocy Ducha Świętego ku pełni waszego człowieczeństwa i ku świętości! Niech Bóg wam błogosławi!" Oczywiście przyjęliśmy te słowa entuzjastycznymi brawami i okrzykami.

    Potem był powrót do autokaru, w ciepłych promieniach słońca, krótki improwizowany posiłek z czego kto miał i jazda do domu. Powrót umilali nam jak mogli kleryk Norbert i pani Dorota, po drodze machaliśmy do wyprzedzającego nas osobowym autem Księdza Dziekana, ale nie jestem pewna, czy zdążył zauważyć swą rozśpiewaną trzódkę. Obowiązki. Każdy z nas wracał do swoich obowiązków, swoich trudów i radości, pozostaną nam na zawsze niezapomniane przeżycia z tak pięknego dnia.

 

Anna Daniel-Frączkiewicz


Źródło: Program wydany przez Arcibiskupstvi prażske, Gazeta Wyborcza, portal WIARA ,Gość Niedzielny